Thursday, November 10, 2011
Zabawa w 'raka'
Dostalam dzisiaj lancuszkowa 'zabawe'... Odzew? Glownie negatywny. Na przyklad:'Prosze nie spamowac glupstwami. Moze by tak cos zrobic naprawde?' Ze niby qrwa co zrobic? Ludziom zal dupe sciska, jak sa scigani przez wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Swiatecznej Pomocy, przez jeden cholerny dzien w roku. Pod Kosciolami, instytucjami organicznie traktowanymi jako charytatywne jadnolodajnie, ciucholandy, noclegownie. Co WY robicie, ci ktorzy macie tyle do powiedzenia? Wiecznie narzekacie, ze pieniedzy nie macie. Na byle pierdoly macie, na drapanie sie po dupach macie, a zlotowki na umierajace codziennie dzieciaki, ludzi starych, chorych na raka nie macie. Bo qrwa co?! Za pieprzony przelew zaplacic trzeba wiecej niz ta cholerna zlotowka. Mam prawo miec pretensje, JA, ktora wybitnie sporadycznie sie udzielam. QRWA!! Najlepiej siedziec na dupie przed telewizorem i krytykowac wszystkich i wszystko jak leci, i jeczec, ze zle jest. To qrwa do roboty, a nie obwiniac caly swiat, ze sie jest zjebem. Plunac w twarz prosbe o pomoc, to olewacie taka osobe. Nie mowie o sobie. JA nie prosze o pomoc debili, ktorzy wzrusza ramionami, powiedza jak bardzo im przykro, i sypia pieprzonmi dobrymi radami, do jakich instytucji sie zwrocic. Taka madra to Ja tez jestem. To jest wlasnie to: '(...) zrobic cos naprawde?'. Nieee... 'Naprawde' to jest patrzenie, jak czlowiek zdycha i publicznie sie nad nim litowac. I zeby nie bylo. Trzeba jeszcze umierajacego podciagnac pod swoje wlasne nieszczescia i porazki zyciowe. Zdychasz? Nie martw sie. To jeszcze nie jest tak zle. Inni maja gorzej. QRWA... Niektorzy maja tak najebane w glowach, ze to az przekracza wszelkie ludzkie pojecie. Zamknij okna, drzwi, usiadz na dupie i QRWA czekaj na smierc. Tylko nie zapomnij publicznie sie umartwiac, plakac, zalic sie na caly ten pojebany swiat. I zeby nie bylo, to to 'naprawde cos zrobic' to tez jest oddanie do Caritas calkowicie wyruchanych dzieciecych ciuchow, albo tez nie. Lepiej oddac jakiejs pociotce, bo sie jeszcze zmarnuje. A jak juz ZROBICIE te cholerne 'cos' dla innych, obcych, to nie zapomnijcie sie pochwalic na fejsbukach, twiterach, naszej klaszej i kolku parafialnym. Rozgrzeszajcie sie, pocieszajcie sie, podniecajcie sie, ze inni co biora w takich zabawach udzial, sa bardziej pojebani od was. Bo przeciez umierajacy nie tylko na raka MUSZA sie umartwiac, plakac, cierpiec publicznie, uzalac sie nad soba, i przede wszystkim nie maja prawa do zadnej godnosci osobistej. Jak NIE MASZ OCHOTY BRAC UDZIALu W TAKICH 'ZABAWACH' TO TO DO JASNEJ CHOLERY ZIGNORUJ!!! A nie otwierasz morde i potepiasz. Nie to nie. Wspaniala lekcja dla mnie. A wlasnie, i jak sie zapisujesz do tej 'zabawy' o nazwie facebook to sie qrwa przygotuj, ze bedziesz dostawac takie informacje, uznawane przez ciebie jako spam. Wlacz sobie we lbie filtr niechcianych wiadomosci.
Obrazilam? Urazilam? Uzywam wylgaryzmow i przeklenstw? Trudno sie mowi. To jest MOJE zdanie. Nie musisz czytac tego co pisze. Tym bardziej nie musisz tego komentowac. Nie potrzebuje klaskania w lapki i glupiego pieprzenia, ze mam racje. No bo przeciez trzeba zrobic to 'cos naprawde'. Zaczne od listy oszolomow na fejsbuku...
Sunday, November 6, 2011
Friday, November 4, 2011
Wednesday, November 2, 2011
cos dla mozgu
no, mozna sie odprezyc :P
dzisiaj zagadka, a pozniej odpowiedz? moze i tak byc. zastanawiam sie kiedy rozwiazanie wrzucic. chociaz to banalne jest. czekam na sugestie :)
pozdrawiam :)
Saturday, October 29, 2011
long time ago
Oj troche mnie nie bylo. Nie patrze w kalendarz az tak czesto. Moze i powinnam. Caly ten czas cos tworze. Zebralo sie rowniez na przeprowadzke. Wiem, ze gdzies mam jakies zdjecia. Wiem, ze kiedys gdzies je wrzuce. Wszedzie mam jakies zaleglosci. A co najgorsze, to bardzo mi sie nie chce. Nie pozostaje mi nic innego, jak sie zmobilizowac. A wlasnie... Moze dlatego sie nie odzywam, bo aktualnie jest jakis kosmiczny szal, boom, cholera wie, jak to nazwac, ale maniaczek pisania sie namnozylo. Nie czepiam sie tych co od lat sie uzewnetrzniaja literacko, poetycko, i tych co mnie znaja. Mowie o tych co poczuli jakas tam iskierke, najczesciej podszczypywanie wlasnego ego, ze tez potrafia. Czy potrafia? Trudno mi powiedziec. Wiem, ze ja mam niepowtarzalny i dosyc indywidualny styl pisania. Co do talentu to bym sie klocila, i to robie z reszta. Pisze dla siebie. A ze publicznie to inna sprawa. Kto chce czyta, a to nie chce, to nie czyta. I wlasnie o to chodzi. Ale nie potrafie obojetnie przejsc kolo ludzi co sie zapalaja w zachwytach, slinia sie do monitora w podnieceniu stwierdzajac, ze ktos tam pisze dokladnie jak oni czuja, robia, czy cokolwiek innego. No dobra... Irytuja mnie stwierdzenia: 'madrze piszesz...' itp. Wiem, ze madrze pisze, bo wedlug mnie madrze robie. Na szczescie nikt mi czegos takiego nie mowi i nie pisze. W dalszym ciagu wole byc widziana wsrod tych wielce inteligentnych jako intelektualno-emocjonalna sierote, jako kogos infantylnego, i tak po prawdzie glupiego, bo sie nie zgadzam z ich madrosciami. To samo dotyczy robotek. Robie przede wszystkim dla siebie. nie pod publike. Moje rzeczy sie nie sprzedaja, i co z tego? Nic, to moja sprawa. A robienie czegokolwiek na wyscigi mnie nie kreci. Oczywiscie, moge wygarnac wszystko z szafek, szuflad, toreb, pozbierac od znajomych i chwalic sie na prawo i lewo dorobkiem. Tylko po co? Po to zeby publicznie mnie wychwalano, a w domowym zaciszu mnie wysmiewac, ze jestem beztalenciem, naiwna idiotka, ktora za wszelka cene chce byc doceniona. Nie potrzebuje czegos takiego. Ale mnie zaszczyt kopnal... Coraz rzadziej mnie urzekaja prace innych. Na moje szczescie inspiracji szukac nie musze.
Pozdrawiam :)
Subscribe to:
Posts (Atom)





